Dagmara Mróz
16.09.2018

„Rękaw”

„Rękaw” – dlaczego muszę uczyć się tej „głupoty”?

Często słyszymy to pytanie od Kursantów.

„Rękaw” czyli jazda po łuku do przodu i tyłu, jest drugim i obowiązkowym zadaniem egzaminacyjnym. Nazywany w żartach „najdroższym zakrętem świata”. Znienawidzony przez kursantów i deprecjonowany przez instruktorów.

Weźmy go pod lupę.

W czym problem?
Twoim zadaniem jest przejechanie wyznaczonym pasem z punktu A do punktu B zarówno do przodu, jak i do tyłu. Masz linie i pachołki wraz z tyczkami, wyznaczające stanowisko. Masz kryteria, które określają kiedy zadanie jest zaliczone. W skrócie: masz jechać płynnie, zmieścić się w liniach, ominąć pachołki i tyczki i zatrzymać się w wyznaczonych miejscach. Czy to jest rzeczywiście takie trudne?

Czy „rękaw” mnie czegoś nauczy?
Tak, tak i jeszcze raz tak. Ten manewr uczy cofania i oceny odległości.

Gdzie wykorzystasz tą umiejętność?
Podczas zawracania i parkowania.
Jeśli nauczysz się wykonywać „rękaw” na metodę, NIE BĘDZIESZ UMIEĆ COFAĆ, a co za tym idzie, nie będziesz potrafić prawidłowo i precyzyjnie zawrócić, wyjechać z parkowania na drogę, a parkowanie równoległe tyłem wyciśnie z Ciebie ostatnie poty.
Ucząc się na metodę, będziesz umieć skręcić w odpowiednim miejscu o odpowiednią ilość obrotów. Czy na pewno tego chcesz?
Jeżeli kierujący pojazdem potrafi cofać, to przejedzie „rękaw” bez problemu, ponadto wyjedzie tyłem dowolnym torem jazdy, niezależnie czy będzie musiał jechać w lewo czy prawo.

Dlatego zastanów się na czym Ci zależy.
Egzamin państwowy to nie wszystko.
Zdany egzamin państwowy to dopiero początek, a nie koniec Twojej kariery kierowcy.